Partnerzy serwisu:
Mobilność

USA. #DeleteUber, czyli dlaczego nie warto wspierać Trumpa

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2017-01-30 11:30
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

USA. #DeleteUber, czyli dlaczego nie warto wspierać Trumpa
Donald Trumpfot. Michael Vadon, lic. CC BY-SA 4.0
Gdy w sobotni wieczór w Nowym Jorku taksówkarze strajkowali przeciwko antyimigranckim dekretom nowego prezydenta Donalda Trumpa, Uber… obniżył ceny swoich usług. W efekcie firma spotkała się z ogromną krytyką i mierzy się z jednym z największych kryzysów wizerunkowych w swojej historii.

#DeleteUber – z takim hasztagiem na portalach społecznościowych dotychczasowi użytkownicy Ubera, czyli znanej również w Polsce, quasitaksówkowej usługi, pozwalającej zamówić samochód z kierowcą przez aplikację smartfonową i bezgotówkowo zapłacić za przejazd, publikują zdjęcia z procesu usunięcia konta w Uberze. Dlaczego? Bo oskarżają amerykański koncern o wspieranie Donalda Trumpa i jego antyimigranckiej polityki. Mają ku temu podstawy.

Kto jeździ w czasie strajku

Trump w zeszłym tygodniu wydał kilka dekretów, wymierzonych w obcokrajowców i imigrantów. Prawnicy mają duże wątpliwości czy są one legalne, a wielu protestujących w amerykańskich miastach wprost wskazuje, że są nieludzkie. Główny sprzeciw budzi dekret wstrzymujący na 90 dni wydawanie wiz osobom przylatującym z siedmiu krajów muzułmańskich (Irak, Iran, Syria, Jemen, Somalia, Sudan, Libia), ale gniew protestujących budzą też dekrety dotyczące budowy muru na granicy z Meksykiem, a także ograniczające finansowanie dla tzw. „miast-sanktuariów” (miasta, które nie w pełni współpracują ze służbami imigracyjnymi, czyli w praktyce chroniące przed deportacją osoby bez prawa pobytu w USA).

Do protestu przyłączyło się Nowojorskie Stowarzyszenie Taksówkarzy (NY Taxi Workers Alliance) skupiające 19 tys. członków. Taksówkarze zapowiedzieli, ze w sobotę między 6 a 7 po południu nie będą realizować kursów z lotniska JFK w Nowym Jorku. To właśnie tam zlokalizował się ośrodek protestów, gdy służby zaczęły zatrzymywać pasażerów samolotów przylatujących z wyżej wymienionych krajów. Sprawa zrobiła się głośna, gdy do lotniskowego aresztu trafił Irakijczyk, który właśnie leciał do żony w Teksasie, czy inny obywatel tego kraju, który przez lata pracował jako wojskowy tłumacz.

Za to Uber poinformował użytkowników swojej aplikacji, że na sobotni wieczór zawiesza działanie dynamicznego cennika dla kursów na i z lotniska Kennedy’ego. Dynamiczny cennik powoduje, że tam gdzie zapotrzebowanie chętnych na przejazdy jest mniejsze, uberowe ceny spadają, a rosną tam gdzie popyt jest duży. Wyłączenie dynamicznego cennika oznaczało więc, że nie tylko Uber nie przyłączył się do protestu taksówkarzy, ale w dodatku obniżył cenę, zachęcając więcej potencjalnych klientów do skorzystania z usług.

Jeśli dodać do tego, że dyrektor Ubera Travis Kalanick wszedł w skład rady przy prezydencie, grupującej szefów największych amerykańskich firm, kryzys marketingowy był gotowy. Użytkownicy zaczęli gremialnie usuwać aplikację. Na twittera i facebooka trafiły screeny z procesu usuwania konta. W miejscu w którym należało wpisać powód rezygnacji z usługi, użytkownicy wpisywali, że nie podoba im się „współpraca z Trumpem i wspieranie faszyzmu”, czy „próba zarabiania na kryzysie z uchodźcami”.

Kalanick tłumaczy

Uber się broni. Kalanick już w sobotę wieczorem wrzucił na Facebooka list, który wysłał do pracowników firmy tłumacząc, że sam zwracał uwagę Trumpowi, w ramach obrad wspomnianej rady, że dekret uderzy w wiele niewinnych osób. Dodawał, że wielu kierowców Ubera, którzy wyjechali za granicę, znalazło się w sytuacji, w której nie mogą wrócić do USA. Zapowiedział, ze firma policzy kto z współpracujących kierowców znalazł się w takiej sytuacji i zrekompensuje im tę sytuację.

Na sytuacji korzysta główny konkurent Ubera w USA, czyli Lyft (ta aplikacja w Polsce nie działa). Zapowiedział przekazanie miliona dolarów dotacji dla American Civil Liberates Union, organizacji broniącej praw człowieka, która zaskarżyła do sądu dekret Trumpa.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Londyn ma problem. Czy taksówka to transport publiczny?

Komunikacja

Londyn ma problem. Czy taksówka to transport publiczny?

Jakub Dybalski 17 stycznia 2017

Nowe technologie nie zastąpią transportu miejskiego

Komunikacja

Nowe technologie nie zastąpią transportu miejskiego

Łukasz Pastor 14 września 2016

Uber wypędzony z Węgier

Prawo & Finanse

Uber wypędzony z Węgier

Jakub Dybalski 28 lipca 2016

 

 

 

 

 

 

współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS