Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Syndrom rzeszowskiej kładki, czyli pieszy w polskim mieście

Dalej Wstecz
Autor:

Justyna Urbaniak

Data publikacji:
2013-12-10 10:09
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Syndrom rzeszowskiej kładki, czyli pieszy w polskim mieście
fot. Skanska
„Aby nasze miasta stały się przyjazne, przy projektowaniu infrastruktury i organizacji ruchu trzeba wreszcie uwzględnić czas, wysiłek i wygodę pieszego w dotarciu do celu. Należy przyjąć do wiadomości fakt, że to, iż ktoś podróżuje pieszo, nie znaczy, że spieszy się mniej od kierowców. Czas już systemowo dołożyć wszelkich starań, aby podróż pieszego była możliwie najkrótsza, najwygodniejsza, a przy tym bezpieczna” - pisze na swoim blogu Michał Dobrzański z Instytutu Obywatelskiego. Zapytaliśmy go m.in. o to, co zrobić, aby zwiększyć bezpieczeństwo pieszych w mieście.

Justyna Urbaniak: Dlaczego polskie miasta nie są przyjazne pieszym?

Michał Dobrzański, Instytut Obywatelski:
Ruch pieszy był i jest traktowany w Polsce jako nieistotny margines systemu transportowego miasta. W związku z tym jego specyfika nie jest przedmiotem zainteresowania zarządców infrastruktury. Brak namysłu, jak systemowo tworzyć infrastrukturę przyjazną pieszym. Buduje się ją przy okazji inwestycji drogowych i często po linii najmniejszego oporu, bez badania realnych potrzeb ruchu pieszego.

Jest to niekorzystne dla wszystkich, gdyż zasadniczo prawie każda podróż "od drzwi do drzwi" w mieście jest w jakiejś mierze podróżą pieszą, nawet jeśli mówimy wyłącznie o dojściu od/do przystanku bądź samochodu. Dlatego poprawa jakości infrastruktury pieszej jest w interesie wszystkich uczestników ruchu.

Kładka w Rzeszowie to sztandarowy przykład, jak nie budować infrastruktury przyjaznej pieszym i rowerzystom. Takich inwestycji w Polsce jest dużo?


Takich przykładów jest ciągle w Polsce bardzo wiele. Kładka rzeszowska jest o tyle spektakularna, że władze miasta postanowiły uczynić ją swoją nową wizytówką, choć na wadliwość użytkową tego typu rozwiązań już od jakiegoś czasu zwraca się coraz większą uwagę. Kładki i tunele dla pieszych, wciąż uważane za pożądane rozwiązanie przez licznych zarządców dróg w Polsce, tworzą wiele barier dla ruchu pieszego, a w pierwszej kolejności służą upłynnieniu ruchu samochodów, wydłużając czas potrzebny pieszemu do pokonania drogi. Ponadto uzależniają osoby o ograniczonej mobilności od sprawności wind, które niestety często ulegają awariom. Proszę zwrócić uwagę, że w takiej sytuacji osoba np. na wózku inwalidzkim zostaje pozbawiona jakiejkolwiek możliwości przedostania się na drugą stronę.

W jaki sposób można zwiększyć bezpieczeństwo pieszych, jednocześnie nie stawiając w miastach takich „potworków”?

Metod na zwiększenie bezpieczeństwa pieszych jest bardzo wiele - w miastach w pierwszej kolejności stosować należy metody inżynieryjnego uspokojenia ruchu. Krótko mówiąc, tak budować ulice, aby nie dało się po nich jeździć z prędkością zagrażającą pieszym, szczególnie w miejscach, gdzie pieszych jest wielu. Ponadto konieczne jest prawne wzmocnienie ochrony pieszych, tak aby silniejsi i chronieni uczestnicy ruchu (tj. kierowcy) mieli świadomość, że to na nich spoczywa największa odpowiedzialność za ewentualny wypadek, gdyż oni jako jedyni uczestnicy ruchu mają realną możliwość -wskutek swych nieprawidłowych zachowań -pozbawić życia innych.

Polskie miasta mają swoje polityki transportowe, jak Wiedeń, o którym wspominasz w jednym ze swoich tekstów. Jak to jest, że tam ten dokument ma jakąś wartość, u nas natomiast takie papiery zbierają kurz na półkach?


Czynników jest zapewne wiele, natomiast najistotniejszym z nich jest chyba to, że w polskich dokumentach brak na ogół jasnego horyzontu czasowego dla ich realizacji. Dokument wiedeński podaje jasno, co, do kiedy i wedle jakich wskaźników ma zostać zrealizowane. Odpowiedni dokument z Warszawy podaje co prawda wskaźniki, wedle których ma być mierzona realizacja celów, ale nie podaje jednoznacznie, do kiedy mają one zostać zrealizowane. Pozostawia więc furtkę do ciągłego odkładania wdrożenia na później.

Szukać dobrych przykładów za zachodnią granicą czy uczyć się na własnych błędach? Dlaczego to na zachodzie transportowo wypada lepiej, podczas gdy w Polsce wciąż realizowane są projekty jakby żywcem ściągnięte z lat 70. ubiegłego wieku?

Niestety doświadczenie pokazuje, że bardzo trudno nauczyć się na cudzych błędach, ale nie znaczy to, iż nie należy się starać. Przy tym szczególnie warto przyglądać się krajom, którym udało się z sukcesem rozwiązać problemy podobne do tych, które nas obecnie trapią. Także dlatego, ponieważ zagraniczne doświadczenia pozwalają antycypować potencjalne własne błędy. Dzięki takim obserwacjom możemy szybciej sobie zdać sprawę z możliwych konsekwencji naszych działań.

Co do pytania o to, dlaczego Polska wciąż realizuje projekty rodem sprzed kilkudziesięciu lat: chyba przede wszystkim dlatego, że spora część polskiej administracji publicznej jest nadal przekonana, że miejskie systemy transportowe powinny być oparte w pierwszej kolejności na motoryzacji indywidualnej. I szczególnie pod tym kątem warto patrzeć na doświadczenia Zachodu, gdzie ta doktryna się nie obroniła.



Blog Michała Dobrzańskiego

Podziel się z innymi:


facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Czy „zebry” znikną z przejść dla pieszych w La Paz?

Przestrzeń

Czy „zebry” znikną z przejść dla pieszych w La Paz?

Jakub Dybalski 27 sierpnia 2014

Wrocław: Skąd tyle wypadków na pasach? Sprawdzą kamery

Prawo & Finanse

Wrocław: Skąd tyle wypadków na pasach? Sprawdzą kamery

Witold Urbanowicz 30 maja 2014

Przejścia podziemne. W Polsce to wciąż prestiż

Przestrzeń

Przejścia podziemne. W Polsce to wciąż prestiż

Justyna Urbaniak 19 stycznia 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca

 Rynek Kolejowy Rynek Lotniczy Rynek Infrastruktury IAB Polska ZDG TOR
© ZDG TOR Sp. z o.o. | BM5