Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Mongolia. Gruntową drogą wśród baranów

Dalej Wstecz
Autor:

Kasper Fiszer

Data publikacji:
2014-07-19 08:34
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Mongolia. Gruntową drogą wśród baranów
międzymiastowa w Mongoliifot. Kasper Fiszer
Pustkowie ciągnące się tysiącami kilometrów, na którym z rzadka stoją jurty pasterzy i niewielkie osady. Gwarna stolica, a poza tym... garstka koczowników, trochę turystów i miliony baranów. Jak w takich warunkach wygląda transport zbiorowy?

Mongolia to dziewiętnasty pod względem powierzchni kraj świata. Rozciągające się pomiędzy Rosją a Chinami terytorium ma aż 1,56 mln km kwadratowych, na mapie Mongolia zajmuje więc mniej-więcej pięciokrotnie większą powierzchnię niż Polska. Tę olbrzymią połać zamieszkuje 2,75 mln ludzi. To tak mało, że na jeden kilometr kwadratowy nie przypadają nawet dwie osoby. Spośród 243 państw i terytoriów zależnych Mongolia zajmuje pod względem gęstości zaludnienia 238. miejsce. Słabiej zaludnione są tylko Wyspy Pitcairn, arabska republika Sahara Zachodnia, brytyjskie Falklandy, leżąca w Arktyce Svalbard i Grenlandia.

Spośród owej garstki Mongołów niemal czterech na dziesięciu mieszka w gwarnym Ułan Bator – stolicy kraju. Oznacza to, że w interiorze o imponującej powierzchni żyje około półtora miliona Mongołów. Część z nich zamieszkuje stolice ajmaków – odpowiedników województw, reszta prowadzi przeważnie koczowniczy tryb życia i zajmuje się wypasem zwierząt. Dwa lata temu poszukiwałem odpowiedzi na pytanie, jak w takich warunkach może funkcjonować transport zbiorowy, albo – mówiąc ściślej – jak można przemieszczać się po Mongolii bez własnego samochodu.

Klakson – odstraszacz baranów

Osią transportową kraju jest Kolej Transmongolska, która z jednej strony wpada do Magistrali Transsyberyjskiej, z drugiej zaś łączy się z chińską siecią kolejową, zapewniając wygodne połączenie pasażerskie z Pekinem. Jej rolą jest jednak głównie transport w relacjach międzynarodowych, zostawmy więc jej szczegółowy opis na inną okazję i wysiądźmy z nocnego składu z Chin w Ułan Bator.

Ta wyrosła pomiędzy wzgórzami milionowa metropolia bywa nazywana najbrzydszą stolicą świata, przy czym owo zgryźliwe określenie ma silne oparcie w rzeczywistości. Większość odwiedzających Mongolię turystów skupia się więc nie na współczesnej, ale na historycznej stolicy imperium – Karakorum, do którego biegnie jedna z nielicznych w kraju asfaltowych dróg (w 2012 roku asfaltem pokryte było zaledwie ok. 3000 km szos, po zeszłorocznych inwestycjach liczba ta wzrosła do ok. 5000 km). To jeden z zaledwie kilku kierunków, w które można dojechać z Ułan Bator zwyczajnym autobusem, który w sezonie letnim odchodzi z dworca kilkanaście razy dziennie.

Choć to jedna z najlepszych mongolskich tras, już tu można przekonać się o specyfice poruszania się po tutejszych drogach. W zasadzie pełnoprawnymi uczestnikami ruchu oprócz samochodu są też barany – ich pogłowie wynosi ok. 5 mln sztuk, dwukrotnie więcej niż ludzi. Większości z nich nie towarzyszy pasterz, który dogląda stada tylko od czasu do czasu. Zwierzęta poruszają się więc licznie po drodze, przecinają drogę, odpoczywają na drodze, śpią na drodze, grzeją się na asfalcie drogi itd. Bardziej przewidujący kierowcy montują w autokarach dodatkowy, specjalny klakson, który donośnym baranim beczeniem rozgania zwierzęta z drogi. Jeśli klakson okaże się nieskuteczny, po prostu trzeba poczekać. Zdarza się, że oprócz baranów trzeba przepuścić też kozy, jaki albo jeszcze inne stworzenia.


Przymusowy postój pomiędzy Ułan Bator a Karakorum.

Za drogę gruntową trzeba zapłacić

Choć komunikacja autobusowa w zasadzie kończy się w Karakorum, wydostanie się dalej na wschód nie nastręcza problemów. Do Cecerleg, stolicy ajmaku, jest stąd około 120 km. Część trasy już dwa lata temu była wyasfaltowana, a jako że Cecerleg ma ok. 20 tys. mieszkańców, może w tym rejonie świata uchodzić za spory ośrodek generujący całkiem zauważalny ruch. Czasem kursują tu rejsowe minibusy, ale łatwiej jest zabrać się z kimś jadącym w tamtym kierunku – kierowcy często oczekują równowartości biletu za marszrutkę.

Bardziej problematyczna staje się dalsza droga. Do Tariatu leżącego w sąsiedztwie Wielkiego Białego Jeziora, jednej z większych atrakcji turystycznych kraju, czasami prowadzą się kursy rozkładowe, ale odjazdy nie odbywają się codziennie i trudno znaleźć kogokolwiek, kto miałby pojęcie o dacie najbliższego kursu. W takiej sytuacji najłatwiej jest wynająć miejscowy samochód z kierowcą, ale to przedsięwzięcie bardzo kosztowne – opłata jest kilkadziesiąt razy wyższa od ceny biletu na autobus. Mnie z pomocą przyszła jednak grupa podróżników z Niemiec, która przyjechała do Cecerleg minibusem wynajętym w Tariacie. Kierowca nie chce wracać pustym samochodem, więc za przyzwoitą cenę kilkunastu złotych zabiera mnie w 160-kilometrową podróż.

Dwa lata temu trwały tu bardzo intensywne prace budowlane, ale ok. 70 km od celu utwardzona szosa kończyła się. Odtąd podróżny musi nabrać pokory – średnia prędkość na gruntowych drogach Mongolii spada do ok. 30 km/h. Nazwanie tych ciągów komunikacyjnych drogami jest zresztą pewnym nadużyciem, mają one najczęściej formę raczej zespołu kolein rozrzuconych równolegle do siebie wśród stepu niż jednorodnej szosy. Ta do Tariatu była stosunkowo porządna i... płatna – po zjeździe z asfaltu ustawiono bramki do poboru myta. Być może w ten sposób częściowo finansowano zamianę szutru, piachu i gliny na nawierzchnię utwardzoną?


Płatna droga gruntowa

Złoto ma najlepszy transport

Dalej ani o asfalcie, ani o jakimkolwiek zorganizowanym transporcie nie ma już mowy, więc na okazję trzeba po prostu czekać. Rolę dworca pełni tu – podobnie jak na całej mongolskiej prowincji – gazar, rodzaj przydrożnego baru. Można w nim zjeść prostą potrawę z baraniny – najczęściej zupę z twardymi kawałkami mięsa, rodzaj gulaszu czy pierogów. Miejsc do odpoczynku jest przy drodze na tyle mało, że jeśli tylko kierowca natrafi na gazar, przystaje przy nim najczęściej choć na sutej caj – soloną herbatę z mlekiem i masłem. Jeśli ktoś potrzebuje się gdzieś dostać, po prostu siada przed lokalem albo zamawia sobie posiłek i czeka, aż natrafi się samochód jadący w tę samą stronę.

Niebawem trafia się najlepsza z możliwych okazji – konwój przewożący złoto. Ochroniarz osłaniający dwie ciężarówki ma trochę broni, luksusową terenówkę i sporo miejsca. Wrzucam więc plecak do wozu wiozącego cenny kruszec, sam wsiadam do samochodu obok i... spędzam w drodze cały dzień. W czasie deszczu prędkość komunikacyjna jeszcze spada, więc bardzo dobrym samochodem 200 km do Tosoncengel pokonujemy w osiem czy dziewięć godzin. Na szczęście po drodze robimy krótki odpoczynek w gazarze.

Tosoncengel ma garstkę mieszkających w budynkach, trochę więcej posiadaczy rozstawionych wkoło centrum jurt, kiepski hotel, dwie stacje benzynowe i regularne kursy do Ułan Bator. Jak cały kraj jest stosunkowo nieźle skomunikowane ze stolicą, ale w stronę dużego, 35-tysięcznego Mörön nie jeździ stąd właściwie nikt. Ktoś podrzuca mnie 30 km za miasto, gdzie stoi gazar i krzyżują się dwie drogi, mówi, że może będę miał stąd łatwiej.

Osiem godzin później zabiera mnie ciężarówka (to trzecie auto jadące w tę stronę, dwa poprzednie były pełne) – niedługo będzie zmierzchać, więc na pewno nie dojedziemy do końca trasy. Kierowca nie zna drogi, gubi się wśród plątaniny nitek, aż w końcu bezceremonialnie wyrzuca mnie z kabiny w środku stepu i idzie spać. Na szczęście rano zatrzymuję furgon z całą mongolską rodziną jadącą na wczasy i półtorej doby po wyjeździe z Tosoncengel docieram do leżącego ok. 200 km na północny zachód Mörön.


Tam, gdzie nie ma regularnej komunikacji, trzeba zadowolić się każdym pojazdem.

Wyjmujemy motocykl, bo minibus ugrzązł w błocie

Drugim pod względem liczby mieszkańców miastem Mongolii jest przemysłowy Erdenet przy granicy z Rosją. To ok. 300 km drogi z Mörön. Jako że są to dosyć duże miasta, funkcjonuje pomiędzy nimi rodzaj transportu publicznego oparty na prywatnych busach odjeżdżających nie o ustalonych godzinach, ale w pewnych porach dnia. Są bardzo przeciążone – w moim, dwunastoosobowym, musiało zmieścić się osiemnaścioro ludzi, sporo bagaży i... motocykl, który komuś się zepsuł i trzeba było odwieźć go do domu.

Mocno obciążony minibus z trudem radził sobie na gliniastym podłożu miejscowych dróg, a mało doświadczony kierowca kilkukrotnie doszczętnie zakopał pojazd. Następowała wtedy skomplikowana operacja wyładowywania wszystkiego ze środka – w tym motocykla, wypychania busa z grzęzawiska przy pomocy rąk wszystkich pasażerów i ponownego załadunku całego dobytku. W tych warunkach podróż trwała... 21 godzin, więc średnia prędkość wyniosła ok. 15 km/h. Trudno jednak narzekać, kiedy brak jest alternatyw.

Do Erdenetu dociera jedna z kilku odnóg Kolei Transmongolskiej, stąd więc już bez problemu można wrócić jedynym, ale codziennym kursem do Ułan Bator albo po drodze przesiąść się do składu w kierunku Rosji.

Ciągnące się po horyzont pustkowia i niewielkie potrzeby transportowe prowadzących tradycyjny tryb życia Mongołów sprawiają, że międzyregionalny transport w tym wielkim azjatyckim państwie funkcjonuje mocno efemerycznie. Jednak z dowolnego miejsca Mongolii można bez wielkiego trudu dostać się do stolicy – praktycznie jedynego wyraźnego ośrodka miejskiego w kraju. Dużo bardziej kłopotliwe jest przemieszczanie się pomiędzy mniejszymi miejscowościami w głębi terytorium, choć prawdopodobnie sytuacja ta ulegnie niebawem znaczącej poprawie. Mongolskie władze planują bowiem wyasfaltować szosy pomiędzy stolicami ajmaków do końca roku 2015.



VII Kongres Kolejowy
 VII Kongres Kolejowy


23 listopada 2017 r. w warszawskim hotelu Sofitel Victoria odbędzie się kolejna, VII edycja Kongresu Kolejowego. To największe i najbardziej prestiżowe wydarzenie konferencyjne w branży transportu szynowego, organizowane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR wspólnie z Forum Kolejowym - Railway Business Forum. Wszystkie poprzednie edycje Kongresu miały ogromne znaczenie dla branży transportu kolejowego w naszym kraju oraz były jedyną tak szeroką platformą dyskusji poświęconej polskiemu kolejnictwu. W zeszłym roku udział w dyskusjach wzięło ponad 700 osób ze świata polityki, samorządu, nauki, biznesu i przemysłu. W 2017 r. poruszać będziemy m.in. następujące tematy:

• Rola kolei w systemie transportowym państwa – jak przywrócić transportowi szynowemu należne mu miejsce?
• Kolejowe przewozy towarowe – jaki jest potencjał wzrostu sektora?
• Smart Railways – inteligentna kolej na miarę XXI wieku
• Gdzie będzie infrastruktura kolejowa w Polsce w roku 2023?
• Inwestycje w transport kolejowy a oczekiwania wspólnot samorządowych
• Bezpieczeństwo na kolei w Polsce

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, za akredytacją. Zapraszamy do rejestracji pod www.kongreskolejowy.pl

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Boston. Bilet miesięczny zamiast gimbusa. Rodzice się boją

Komunikacja

Boston. Bilet miesięczny zamiast gimbusa. Rodzice się boją

Jakub Dybalski 04 lipca 2014

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Komunikacja

Dobry transport publiczny to miks „kija” i „marchewki”

Jakub Dybalski 26 kwietnia 2014

Szkoci nie porzucają samochodów

Komunikacja

Szkoci nie porzucają samochodów

Jakub Dybalski 08 stycznia 2014

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS