Partnerzy serwisu:
Przestrzeń

Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2017-04-14 14:22
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
ul. Piramowicza w Łodzi, woonerf fot. Jakub Dybalski
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Łódź. Miasto, które brakujący rynek zastępuje woonerfami
Wbrew powszechnej opinii woonerf nie jest takim zorganizowaniem przestrzeni miejskiej, w którym wyrzucamy samochody, a tworzymy miejsce dla pieszych. Przeciwnie, chodzi o to, by z tego miejsca korzystali zarówno piesi, jak i rowerzyści czy kierowcy. Wbrew powszechnej opinii woonerf wymawia się przez „w” i dwa „o”, bo to niderlandzkie słowo i żadnego „łu” tam nie ma. Łódź się tego nauczyła i uczy teraz inne miasta.

– Łódź jest miastem ulic. Piotrkowska pełni rolę placu miejskiego, ale jednak jest ulicą – zauważył Bartosz Zimny, z łódzkiego Zarządu Inwestycji Miejskich, który na dobrą sprawę wymyślił woonerfy w tym mieście.

Pięć lat temu, jeszcze jako zwykły architekt, niebędący urzędnikiem, zainteresował pomysłem gruntownej przebudowy uliczki 6 Sierpnia (jednej z bocznych ulic Piotrkowskiej) aktywistów z fundacji „Normalne Miasto – Fenomen”, którzy już wcześniej organizowali akcje polegające na zamknięciu jej na jeden dzień i oddaniu pieszym. Na co dzień 6 Sierpnia była jedną z dróg umożliwiających przejechanie Piotrkowskiej i zawaloną samochodami, choć na dobrą sprawę bez istotnego wpływu na komunikację. Trochę trwało przekonanie urzędników, przekonywać trzeba było również mieszkańców, by zgodzili się na stworzenie czegoś, co nie miało odpowiednika w Polsce. Woonerf na 6 Sierpnia otwarto pod koniec czerwca 2014 r. Okazał się gigantycznym sukcesem i zupełnie zmienił charakter tego fragmentu miasta.

Dziś w Łodzi są trzy gotowe woonerfy (poza wspomnianym wyżej, też jego przedłużenie po drugiej stronie Piotrkowskiej, czyli ul. Traugutta i na ul. Piramowicza), powstaje pięć następnych, a w planach jest minimum kilkadziesiąt kolejnych.

Miejsce bezwypadkowe

Co to jest woonerf, czyli podwórzec miejski, jak ochrzcili go łódzcy aktywiści? To taka ulica, która swoim ukształtowaniem wymusza ograniczenie prędkości, miesza strefy przeznaczone dla pieszych, samochodów i rowerów (nie ma podziału na jezdnię i chodnik), a jej ważnym elementem jest estetyka. Co istotne woonerf nie jest deptakiem. Nie wyrzuca aut, ani nie zakazując im przejazdu, ani nie likwidując miejsc parkingowych. Ale znacznie ogranicza ich prędkość (mniej więcej do 20 km/h), głównie dzięki „esowaniu” trasy, po której się poruszają i umieszczaniu rozmaitych przeszkód (drzewa, ławki, miejsca parkingowe) na ich drodze. Przy tym ma zachęcać mieszkańców do tego, żeby spędzali wolny czas właśnie w tym miejscu.

Na pierwszy rzut oka taki pomysł musi prowadzić do katastrofy i dziesiątek przejechanych spacerowiczów. W praktyce, to rozwiązanie superbezpieczne. – Od otwarcia woonerfa na 6 Sierpnia liczba wypadków w tym miejscu to okrągłe „zero” – tłumaczy Zimny. – Nieoficjalnie wiemy o jednym zderzeniu samochodu z rowerem. Polegał on na tym, że kompletnie pijany rowerzysta wpadł na zaparkowany samochód – przypomina sobie.


ul. 6 Sierpnia, pierwszy łódzki woonerf, fot. Jakub Dybalski

Uczłowieczyć kilkanaście metrów asfaltu

Taką organizację przestrzeni wymyślono na Wyspach Brytyjskich, ale woonerfy zaczęli budować w latach 50–tych i 60–tych Holendrzy. Potem zaczęto je stosować w innych europejskich krajach, m.in. w Niemczech. W Łodzi potrzebowali pomysłu na ożywienie przestrzeni. Miasto właściwie nie ma historycznych placów. Jedyny – Plac Wolności, którym kończy się ul. Piotrkowska – to w istocie zawrotka dla tramwajów. Z jednej strony dziewiętnastowieczna, geometryczna zabudowa robi duże wrażenie. Z drugiej efektem jest bijący w oczy brak zieleni i publicznych przestrzeni. Wymyślono więc, że skoro nie ma placów ich rolę przejmą ulice.

Okazało się, trochę zaskakująco, że przepisy nie stanowią problemu. Znak D–40, oznaczający strefę zamieszkaną, w istocie pozwala na dowolne „uwoonerfowanie” ulicy. Zimny z zespołem (który przez długi czas był dwuosobowy) wyznaczył w mieście kilkadziesiąt ulic, które pełniły wyłącznie rolę dojazdową dla mieszkańców i w oczywisty sposób zmiana organizacji ruchu na nich nie zaburzy ruchu. Każde takie miejsce to potencjalna przestrzeń miejska.

– One mają takie same parametry jak normalna ulica. To znaczy asfalt o szerokości kilkunastu metrów, metrowe chodniki w części i tak zajęte przez parkujące samochody, brak zieleni. Ruch minimalny. Tam i tak dzieciaki po szkole rozkładają plecaki i grają w piłkę. Wskazywaliśmy tylko takie ulice, gdzie w oczywisty sposób nikomu nie zakorkujemy przejazdu. Okazało się, że jest ich mnóstwo – opisuje.


O tym czym jest woonerf, można przeczytać na tablicach informacji miejskiej, skopiowanych zresztą z Warszawy, fot. Jakub Dybalski

Woonerfy to zresztą plan na rewitalizację rejonu Starego Polesia. To fragment miasta na zachód od Piotrkowskiej, gęsto zabudowany starymi, zaniedbanymi kamienicami, w którym, poza głównymi ciągami komunikacyjnymi, nic się nie dzieje. Każde miasto ma rejon, w który policyjny radiowóz nie wjeżdża, jeśli nie musi. W Łodzi to właśnie Stare Polesie, które jednocześnie jest wspaniałym „zagłębiem” dziewiętnastowiecznych kamienic, fabryk i warsztatów. W ciągu dekady na zazielenienie tamtejszych kwartałów miasto wyda 200 mln zł. W Łodzi oceniają, że przekształcenie jednej ulicy w woonerf – choć to orientacyjna kwota – kosztuje ok. 2,5 mln zł.

Warszawa uczy się od Łodzi

W środę do Łodzi pojechali urzędnicy z Warszawy (z ZDM–u, ZTM–u i innych jednostek zajmujących się bezpośrednio i pośrednio organizacją przestrzeni miejskiej), a także dziennikarze. Mieliśmy okazję przejechać się tamtejszymi miejskimi rowerami i obejrzeć woonerfy istniejące, powstające i planowane. W Warszawie w woonerfy mają zostać w pierwszym rzucie przekształcone Plac Małachowskiego i Plac Pięciu Rogów. Na razie powstały projekty. To perspektywa 2–3 lat.

– Przyjechaliśmy do Łodzi, żeby uczyć się na błędach i nie popełniać tych samych, które popełnili nasi koledzy – tłumaczy Tamas Dombi, wiceszef Zarządu Dróg Miejskich.

Warszawskie plany nieco się różnią od łódzkich. Wspomniane place są dość duże i uczęszczane przez samochody. Choć Plac Pięciu Rogów, czyli skrzyżowanie kilku ulic, w tym spacerowej Chmielnej powoduje, że już dziś to miejsce wygląda jak dziki woonerf, w którym piesi, rowerzyści i samochody wzajemnie się wymijają.

Jakich błędów nie popełnić w Warszawie? Przede wszystkim architektura musi bezwzględnie wymuszać określone zachowania. Tam gdzie miejsca parkingowe wyznaczono równolegle do ulicy i tak kierowcy parkowali na skos, byle tylko zmieścić więcej aut. Stąd w niektórych miejscach jednak postawiono słupki.


6 Sierpnia w letni wieczór, fot. Zorro2212, lic. CC BY-SA 4.0

Każde przekształcane miejsce musi mieć poparcie okolicznych mieszkańców. W Łodzi postawiono na system „zobacz jak fajnie ma twój sąsiad”. Pierwsze woonerfy planowane na Starym Polesiu są w takich miejscach, by jak najwięcej okolicznych mieszkańców mogło je zobaczyć. Okazuje się, że to działa. Woonerf na Piramowicza właściwie zorganizowano z inicjatywy mieszkańców. Wszystkie trzy sfinansowano dzięki budżetowi obywatelskiemu.

Szczególnie w kontekście warszawskiej ul. Świętokrzyskiej warto podkreślić, że w Łodzi nie ma kłopotu z posadzeniem drzew, które na woonerfach rosną w różnych miejscach. Kable nie są problemem, bo łódzcy urzędnicy zaczęli po prostu wymagać od zarządców, by w razie potrzeby je przesunęli, a czasem drzewo po prostu sadzi się by pień wchodził w ziemię między nimi, a korzenie rozrastały się pod spodem.

Zimny podkreśla, że woonerf to nie miejsca dla turystów. Nie buduje się go po to, by go pokazywać na pocztówkach. Ma stanowić zwykłą przestrzeń miejską i służyć mieszkańcom. Choć w pierwszych łódzkich woonerfach na efektownych granitach nie oszczędzano (na 6 Sierpnia stoi charakterystyczny zegar, na Piramowicza – szachownice i zabytkowa pompa), głównie po to by stanowiły reklamę kolejnych, to przede wszystkim kwestia organizacji przestrzeni i zieleni. Łódź w organizację woonerfów ruszyła pełną parą. Pora na kolejne miasta.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również
Łódź: Do końca maja kolejny woonerf

Przestrzeń

Łódź: Do końca maja kolejny woonerf

Roman Czubiński 10 marca 2017

Łódź: Kolejny woonerf w śródmieściu

Przestrzeń

Łódź: Kolejny woonerf w śródmieściu

Roman Czubiński 08 września 2016

Nowa Politechniczna w Gdańsku. Woonerf zamiast autostrady

Przestrzeń

Nowa Politechniczna w Gdańsku. Woonerf zamiast autostrady

Tomasz Larczyński 11 marca 2016

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS