Partnerzy serwisu:
Prawo & Finanse

Koniec Bixilandii?

Dalej Wstecz
Autor:

Jakub Dybalski

Data publikacji:
2014-01-21 11:52
Tagi:
Tagi geolokalizacji:

Podziel się ze znajomymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogo
emailLogowykopLogogooglePlusLogo

 

Koniec Bixilandii?
stacja Bixi w MontrealuYanik Crepeau, lic. CC SA-BY 3.0
Firma, która stworzyła jeden z najpopularniejszych systemów roweru miejskiego na świecie, właśnie bankrutuje. W mrocznych barwach maluje się przyszłość roweru miejskiego w największych kanadyjskich miastach. Nie wiadomo jak bankructwo wpłynie na systemy Bixi poza granicami Kanady - m.in. w Nowym Jorku czy Londynie.

Bixi to system powstały sześć lat temu w Montrealu. Miasto planując uruchomienie miejskiego roweru powołało do życia spółkę która miała go zaprojektować i zarządzać. W efekcie na ulicach pojawiły się charakterystyczne srebrno–czerwone rowery, których do zeszłego roku jeździło po mieście ponad 5 tys. Na system poza rowerami składają się też składaki i terminale z bateriami słonecznymi. Wszystko tak skonstruowane, by było łatwe do instalacji i przewożenia.

Bixi ruszyło w Montrealu w 2009 r. Po kilku miesiącach niewielki system roweru miejskiego oparty na Bixi uruchomiono w Ottawie. W kolejnym, pod lokalnymi nazwami, pojawił się na ulicach m.in. Melbourne (ok. 600 rowerów), Minneapolis (1400 rowerów), Waszyngtonu (2 tys. rowerów) i przede wszystkim Londynu, gdzie system liczący 8 tys. rowerów znany jest pod nazwą Barclays Cycle Hire. Bixi jest operatorem w Montrealu, Ottawie i Toronto. W stanach system jest obsługiwany przez firmę Alta Bicycle Share, a w Londynie Transport of London zleca to prywatnej spółce. Ale to Kanadyjczycy dostarczają sprzęt i oprogramowanie.

Nagrody i długi

Posypały się nagrody. System sklasyfikowano na 19. miejscu w pięćdziesiątce najważniejszych innowacji 2008 r. magazynu „Time”. Co roku otrzymywało po kilka nagród za innowacyjność, proekologiczność i design. I rozrastało się. Dziś po 15 miastach na świecie jeździ 37 tys. rowerów Bixi.

Niewykluczone, że niedługo już tyle ich nie będzie. W poniedziałek 20 stycznia spółka poprosiła o ochronę przed wierzycielami, a burmistrz Montrealu musi się gęsto tłumaczyć z milionów dolarów utopionych w rowerach. W ciągu ostatnich kilku lat miasto pożyczyło spółce 37 mln dol. kanadyjskich, oraz gwarantowało kolejne 6,5 mln dol. kredytu. Zagranicznym kontrahentom Bixi jest winna w sumie 9 mln dol. Gdy firma powstawała, sprzedaż systemu za granicę miał pozwolić na to, by Montreal nie dokładał żadnego dolara do funkcjonowania systemu. Okazało się, że międzynarodowa ekspansja okazała się gwoździem do trumny.

Bixi od początku borykało się z problemami. Zagraniczni kontrahenci naliczali firmie kary za opóźnienia w dostawach sprzętu. Największy problem stanowił spór z firmą 8D, która dostarczała spółce oprogramowanie do stacji. Bixi chciało je kupić, 8D nie chciało go sprzedać, więc operator rozpoczął pracę nad własnym systemem, co jednak spowodowało spore opóźnienia w dostarczeniu go innym operatorom. W efekcie Chicago i Nowy Jork, tłumacząc to niewypełnianiem przez dostawcę warunków umowy, do tej pory nie zapłacili Bixi po 3 mln dol. W obu miastach systemy miały ruszyć pełną parą w zeszłym roku, ale zaczęły działać w ograniczonym zakresie. Z kolei wspomniany amerykański operator Alta domaga się od Kanadyjczyków 11 mln dol. w ramach odszkodowania za poniesione straty.

– Międzynarodowa ekspansja była pomyłką – twierdzi burmistrz Denis Coderre, który pełni swój urząd od zeszłego roku. – Miasto zostało wmieszane w operacje finansowe, w których w ogóle nie powinno brać udziału. Nie jest rolą podatników, by szacować tego rodzaju ryzyko biznesowe – dodał. To właśnie jego decyzja o odmowie kolejnej pożyczki postawiła Bixi pod ścianą. Opozycja w ratuszu poparła burmistrza.

Rowery zostaną, ale już nie Bixi

Co dalej z rowerami w Montrealu? Miasto chce mimo wszystko przekazać Bixi 1,5 mln dol., które pozwolą na funkcjonowanie systemu w 2014 r., prawdopodobnie pod inną nazwą. Nie wiadomo co dalej. Ale Richard Bergeron, lider Project Montreal, czyli partii zielonych w miejskim ratuszu uważa, że rowery powinny w mieście pozostać. – Nieważne czy STM [Societe de Transport de Montreal, czyli tamtejszy operator transportu publicznego – red.], czy jakaś spółka prywatna będzie zarządzała systemem. Jeśli będzie w stanie to zrobić w tym roku, to dlaczego nie w 2015 i 2016? Co roku miasto musiałoby subsydiować rower kwotą 1,5–2 mln dol. Ale jeśli co roku rower jest wypożyczany 2 mln razy, to miejska dopłata oznacza 75 centów za podróż, a to zupełnie akceptowalne – mówi radny.

Podziel się z innymi:

facebookLogolinkedInLogolinkedInLogoemailLogowykopLogogooglePlusLogo
Zobacz również

 

 

 

 

 

 

Śledź nasze wiadomości:
Zapisz się do newslettera:
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na:
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
  • przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie, adres: Pl. Bankowy 2, 00-095 Warszawa oraz ich poprawiania.


współpraca
Rynek Kolejowy Onet biznes Invest Map Interia TSL biznes
© ZDG TOR Sp. z o.o. | Powered by PresstoCMS